Witajcie! Mój pierwszy post pewnie wyjdzie dość nieudolnie, ale co tam! Najważniejsze, że w ogóle odważyłam się aby go napisać.
Mam 14 lat (młody wiek), imienia nie zdradzę. Cóż, w dzisiejszym świecie, w XXI wieku wolę jednak pozostać anonimowa- przynajmniej w pewnej części ;) Mieszkam na południu Polski. I żyję sobie jak normalna nastolatka- bez żadnych niesamowitych zdarzeń. Żałuję...
Kiedyś grałam w szachy. Miałam wtedy 6 lat i powoli odsłaniałam oblicze ,,królewskiej gry''. Ale które dziecko z uśmiechem na buzi będzie siedziało przy szachownicy w piękną, słoneczną pogodę kiedy można robić tyle lepszych, ciekawszych rzeczy? Na pewno jakieś wyjątki się znajdą, ale ja do nich nie należałam. A teraz żałuję. Żałuję patrząc na koleżanki w moim wieku, które mogą chwalić się I kategorią szachową. Bo mi została IV...
Chcę zacząć od nowa to, co kiedyś spieprzyłam. Choćby miało mnie to kosztować całe lato, całe te głupie wakacje spędzone przed szachownicą- nie przestanę. Chcę jeździć na turnieje tak jak kiedyś. Chcę cieszyć się ze zwycięstw, płakać po porażkach. Chcę odnowić stare, dobre znajomości i zdobyć nowe. Chcę, żeby moje życie miało jakikolwiek smak i sens. Chcę wytrwać tym razem.
Dlatego oznajmiam, że tym razem się nie poddam. Powracam- do gry, do ciężkiej pracy, do prawdziwego życia. A bloga zakładam po to, bym mogła dokumentować to co robię. Pewnie wydaje Wam się, że to nudne. Bo przecież jak można być tak durnym, żeby zepsuć sobie dzieciństwo przy szachach? Ale ja twierdzę, że jeśli uda mi się wrócić i wspiąć się wyżej, będę najszczęśliwszą osobą na świecie.
Pozdro dla Was wszystkich,
Vechessa